Zawody i zawodnicy
Na starcie regat stanęły 52 załogi z różnych regionów Polski, nawet z tak odległych jak Zalew Soliński w Bieszczadach. Byli ci, którzy biorą udział w tych zawodach od samego początku, ale też nie brakowało takich, którzy do Włocławka zawitali po raz pierwszy. Tu wymieńmy choćby Gennadija Svistunova, który na ANWIL CUP przyjechał aż z Kaliningradu. To cieszy, bo ideą organizacji cyklu PPJK jest właśnie promocja nowych, nie do końca jeszcze odkrytych przez wszystkich akwenów.
W założeniach żeglarze mieli się ścigać w 8 klasach. Niestety, mimo wcześniejszych deklaracji do Włocławka nie przyjechała oni jedna załoga klasy Żagle 500 (nie po raz pierwszy „wycieli taki numer", a w klasach Omega i Skippi 650 pojawiły się zaledwie po cztery łódki. To za mało, aby stworzyć (w myśl przyjętego i opublikowanego wcześniej regulaminu regat) odrębną klasę i klasyfikację. Tylko dzięki dobrej woli organizatora załogi tych jednostek ścigały się jednak w regatach, z tym, że nie były klasyfikowane w ramach Mistrzostw Polski, a walczyły o jedno honorowane nagrodą miejsce ( w każdej z klas).
W sumie więc, walczono w ramach Mistrzostw w czterech klasach: T-1, T-2, T-3 i Micro. Z tym, że na prośbę kolegów ze związku klasy Micro, obok klasyfikacji generalnej, sklasyfikowano ich dodatkowo w trzech odrębnych dywizjach: cruiser, proto i racer.
A jak przebiegały same wyścigi?
Przy pięknej, słonecznej pogodzie, w trakcie trzech dni regat rozegrano pięć spośród siedmiu planowanych wcześniej wyścigów. Pierwszego dnia zawodów przeprowadzono tylko jeden długi wyścig. Drugi, który już się rozpoczął, został przerwany i odwołany przez sędziów ze względu na groźbę gwałtownej burzy – ulewy i wichru co prawda nie było, ale zawodnicy przyjęli decyzję KS z ulgą i zrozumieniem.
W sobotę, w drugim dniu regat wiało nawet do 6. I znów długi, kilkunasto kilometrowy dystans. Rozegrano dwa pełne wyścigi, na trzeci zawodnicy już nie mieli siły i ochoty...
W niedzielę, na „dobicie" jeszcze dwa wyścigi, ale już na sporo skróconym dystansie i przy nieco słabszym wietrze – żegluga była wspaniała, a wywrotka jednej z Omeg nie miała nic z dramaturgii, a raczej w ocenie kibiców była malowniczym uzupełnieniem przebiegu zawodów.
Wyniki.
W poszczególnych klasach zwyciężali
Klasa T-1: 1. Andrzej Kęder na jachcie „Kredens", 2. Marian Zieliński na jachcie „Maribo.pl", 3. Bogusław Pączyński na jachcie „Nikita".
Klasa T-2: 1. Ryszard Osmański na jachcie „Miłomłyn", 2. Piotr Adamowicz na jachcie „Neopropfil", 3. Krzysztof Trześniewski na jachcie „Diera".
Klasa T-3: 1. Łukasz Pater na jachcie „Noster", 2. Wojciech Spisak na jachcie „Saturn GT3", 3. Piotr Lewandowski na jachcie „Babooshka".
Klasa Micro klasyfikacja generalna: 1. Robert Janiszewski na jachcie „mBank.pl", 2. Marcin Celmerowski na jachcie „Toyota Łódź Nassau", 3. Gennadij Svistunov na jachcie „Magija".
Klasa Micro dywizja Cruiser: 1. Marcin Celmerowski.
Klasa Micro dywizja Proto: 1. Gennadij Svistunov
Klasa Micro dywizja Racer: 1. Robert Janiszewski.
Klasa Omega: 1. Piotr Bokota
Klasa Skippi 650: 1. Jan Talaśka
ANWIL CUP to także od kilku lat regaty memoriałowe Jerzego Fijki. Tak dla przypomnienia – Jurek, były Redaktor Naczelny Magazynu „Żagle", był pomysłodawcą Długodystansowych Mistrzostw Polski we Włoclawku. Ta idea zrodziła się u niego, kiedy bywał w Yacht Club ANWIL na (mających już ponad trzydziestoletnią tradycje) regatach Błękitna Wstęga Zalewu Włocławskiego.
W tym roku memoriałowy medal Jerzego Fijki przypadł w udziale Wojtkowi Spisakowi, którego jacht w przelicznikowym wyścigu był najszybszy.
Było jeszcze jedno trofeum do wzięcia – Puchar Prezesa ANWILU S.A. (tytularnego sponsora ANWIL CUP). Przyznano go Andrzejowi Kędarowi, który na najwyższym stopniu podium w swojej klasie stanął już po raz trzeci z rzędu.
Organizując regaty ANWIL CUP, żeglarze z YCA stawiają sobie zawsze kilka celów: promocję nautycznych i turystycznych walorów Zalewu Włocławskiego, promocje naszego miasta i macierzystych Zakładów. Słuchając opinii startujących w regatach i ich deklaracje, że za rok przyjadą tu ponownie, można wysnuć wniosek, że wspomniane cele udaje się osiągnąć. Bo ANWIL CUP 2011 udał się wyśmienicie. Jest to ocena samych zawodników. A najwyższa ocena wystawiona regatom i ich organizatorom przez Waldka Heflicha, Naczelnego „Żagli", jest tylko mobilizacją do jeszcze większych starań w kolejnych edycjach regat we Włocławku.






